wtorek, 19 listopada 2013

Nizza, Nice, Nicea

NICEA
sama ta nazwa wystarczy, aby zrobiło sie ciepło na duszy...

Lazury na kamieniach - to największa atrakcja. Nie dość, że morze gorzkie, to jeszcze akupresura przymusowa. No, chyba że zapłaci się ok 20 Euro za łóżko plastikowe ustawione na dywanie i pod parasolem







Jak większość miasteczek na Cote d'Azur, Nicea też jest na skałach. Na taką skałę, która była początkiem osady, można wjechać windą i zobaczyć tam ruiny starej warowni oraz zachwycić się panoramą we wszystkich odcieniach lazurowo-turkusowego błękitu przeplatanego granatem i szmaragdem. Na końcu tego granatu widać usypaną płytę lotniska


Wzdłuż pasa kamieni, czyli plaży, biegnie szeroki deptak Boulevard des Anglais, na cześć Anglików, którzy zaczęli zjeżdżać tu masowo w 19 wieku w poszukiwaniu alternatywnej pogody do swojej.





Port jest dosyć mały, ale najwięcej tam jachtów.



Ruch promów nie jest powalajcy: dwa razy na dobę na Korsykę i z Korsyki oraz do innych włoskich miasteczek. Natomiast nie ma ruchu wzdłuz Cote d'Azur.





Atrakcje plażowe dostępne są głównie w weekend:




Wyścigi pływackie dla wszystkich chętnych

Nicea ma fajne stare miasto. Ta część pochodzi z czasów genueńskich stąd charakter i atmosfera typowo italiańska. I jeszcze w południe wystrzał armatni .... ale to już nie włoska tradycja.
























Domy wyglądają często na nieremontowane przez co mamy okazję dojrzeć cudne relikty starości:









Świetna pamiątka - kula armatnia wystrzelona przez flotę turecką w 16 wieku
Stare miasto, czyli Vieux Nice, podzielone jest na malutkie dzielnice o nazwie pochodzącej od wezwania najbliższego kościoła. I na każdym kościele, czyli w każdej takiej małej dzielnicy, przed wojną umieszczone zostały tablice z nazwiskami lokalnych mieszkańców, którzy zginęłi walcząc w I wojnie światowej:





Skaliste wzgórze oferuje piękne widoki i relaks w parku oraz przy sztucznej kaskadzie. A po drodze na szczyt widzimy tablicę pamiątkową na budynku, w którym Berlioz napisał uwerturę do Króla Leara...










I jeszcze widoki bardziej nowoczesne:









Tutaj widać rozwiązanie drogowe w tej stłoczonej zabudowie: Voie Rapide, czyli droga ekspresowa, często na wysokości dachów
  A w sobotni wieczór mozna zamknąć Promenadę Anglików, najbardziej przepustową trasę biegnącą wzdłuż morza, i zorganizować prezentację starych samochodów :)




Gdy juz plaże i restauracje obrzydną można wreszcie obejrzeć się za kulturą. Jest opera oraz kilkanaście muzeów do wyboru.



Opera, choć na budynku nie ma takiego wyrazu :)

Lato 2013 poświęcone było twórczości Henri Matisse'a w 50-lecie otwarcia jego muzeum. Z jednym biletem mozna było odwiedzić 8 muzeów, czasami zupełnie nie związnych z malarstwem, ale prezentujących dzieła tego artysty o genialnej kresce. Np. zabytkowy Palais Lascaris - na Starym Mieście dom należący do rodziny Lascaris, gdzie była prezentacja multimedialna o wycinankach Matisse'a, z których pod koniec życia tworzył projekty.


Muzeum Matisse'a.
Jego obraz "Siedząca kobieta" został właśnie zidentyfikowany w zbiorze dzieł sztuki zrabowanych przez Rzeszę Niemiecką w całej Europie.


Palais Lascaris
 


W muzeum wnętrz w Pałacu Lascaris pokazano 17-wieczny patent na zawiasy. Takie rozkładane :)


W Nicei słychać język francuski - co oczywiste, oraz rosyjski nawet częściej niż angielski. Wiele ogłoszeń jest po rosyjsku. Po prostu masę ich tam mieszka. Putinowe nuworysze.

teraz można obejrzeć zdjęcia jako slide show :)

a tu - tez o Nicei http://poland4every1.blogspot.com/2013/09/lazurowa-religia.html