niedziela, 15 grudnia 2013

Rotterdam, czyli miasto z popiołu


Ta figura jest bodaj najbardziej chcrakterystyczna dla Rotterdamu. Pamiętam pocztówki z rejsów od mojego Taty i już jako młode dziecko szkolne znałam ten pomnik. Jest to symbol miasta, któremu wydarto serce w maju 1940 nalotami bombowymi.




Pomnik wystawiony w roku 1953 przez dom towarowy De Bijenkorf (Koszyk na zakupy). Autor: Ossip Zadkine. Tytuł: "Spustoszone miasto"

W związku z tym, że w mieście uchowało się bardzo niewiele substancji oryginalnej, zaraz po wojnie zaczęto wypełniać te luki. Niestety, w stylu mocno socrealistycznym, z duża dawką surowego betonu.


Ulica portowo-winna :)


Natomiast pieczołowicie oznakowano miejsca świadczące o bogatej historii miasta.



Główna ulica. Prowadzi do historycznej dzielnicy rzemieślniczej, stanowiła granicę między Rotterdamem a Cool, którą zniesiono między 1913 a 1922.

Tutaj stał niegdyś kościół luterański

Tutaj, w 16 wieku był rynek

Droga główna w 16 wieku wiodła tędy na zachód w kierunku Delft. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że "przelotowa"

W ramach stwarzania nowoczesnego miasta serwuje sie mieszkańcom wszelkie nowinki architektoniczne, przez co miasto jest wielowątkowe i pozbawione charakteru. Jedynym zwornikiem różnych wersji jest obecność wody, która determinuje wiele funkcji.








Dziwaczny monument a w tle powstaje budynek w kształcie łuku






Stoją sobie takie dwa niedaleko siebie

Oczywiście kanał i żelastwo artystyczne

blokowisko trochę złagodzone

Tutaj trochę melanżu: haki starego dźwigu w skansenie portowym, z widokiem na supernowoczesny
Erasmusbrug, czyli most Erazma  i biurowce



Kościół św. Pawła

Nudna, szara ściana więc doklejono jakieś maszkary

Fantazyjne wykusze stanowiące pretekst do wmontowania okien


W ścisłym centrum jest parę oryginalnych budynków z zachowanymi ozdobami. Ratusz:




Uchował się też kościół, ale nie w całości. Część musiano odbudować.



Kto? Oczywiście Erazm

No, i woda - całe miasto jest poprzecinane odnogami rzeki Maas. Nie jest tak źle jak w Amsterdamie, ale woda dominuje choć port właściwy jest daleko za miastem, u ujścia Maas.



Ten industrialny pejzaż jest wszechobecny. Nie jest to ładne miasto.

No, i bardzo charakterystyczne - mieszkania na łąjbie ! Nawet zimą


I, oczywiście pływy: tutaj wyraźnie niżej chodnika.

Tutaj adres na jakiejś szafie elektrycznej albo coś w tym stylu, żeby listonosz trafił :)
Wijnhaven 98, czyli Port winny nr 98

Widok na te nieruchomości pływające

I teraz sekwencja podejrzana z mostu - dziecko wraca ze szkoły ...

Drzwi otwarte :)

I przestępujemy próg mieszkania ....

 Hotel nie pozostawiający wątpliwości co do swego położenia: H2O

Widok z pokoju przez bulaj: woda


Od strony wody

Od chodnika

W Rotterdamie jest Muzeum Morskie. Nie powala, choć jest tam parę 17-wiecznych malowideł i model obecnego portu. Częścią Muzeum Morskiego jest skansen portowy w miejscu, gdzie istniał przed wiekami. Natomiast sam budynek muzeum jest ohydny w najgorszym betonowym stylu socjalistycznej tfurczości.


Model miasta

Model miasta z portem

Wystawa starych flag z wimpla, jak nazwa wskazuje :)

To z jakiejś Elżbiety


A tu, co widać? Dantzig !

 I dwa sposród wielu obrazów olejnych, które opowiadają ciekawe historie. Najpierw: Handel na Bałtyku!
Tak sobie malarz to wyobrażał :)





Detal



A tu historia Holandii, ktora przez wieki okupowana była przez Hiszpanów, dopiero książę Willem wyrwał naród spod dominacji południowców, jak się dowiadujemy z opisu malowidła, dzięki zaangażowaniu zubożałej szlachty, żebarków a nawet przestępców!


Decydującą była bitwa o Zuiderzee


W środku miasta atrapa urządzeń portowych cały czas przypomina o źródle świetności miasta.





Ale najbardziej przemawia skansen portowy u stóp Muzeum Morskiego:









Natomiast do obecnego portu trzeba jechać długo i przedzierać się przez bardzo uprzemysłowione tereny, z paroma rafineriami największych światowych graczy ropnych włącznie.

Bariera zamykana na czas duzych sztormów

Droga niedaleko portu

Ujście Maas

Holownik pędzi w stronę lądu


Jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów Rotterdamu jest Euromaast, czyli wieża telewizyjna z restauracją na dużej wysokości. A ponad nią obrotowa kabina z kilunastoma siedzeniami, która umożliwia oglądanie kilkakrotnie miasta z każdej strony, z opisem widoków po angielsku (i holendersku też)

Z restauracji widać Erasmusbrug i biurowce

To taka impresja mignięta ....