sobota, 9 stycznia 2016

Korea uliczna

Tym razem ani across Poland, ani across Europe.
Azja!

Korea Południowa - w tempie expresowym.
Głównie Seul.
O Incheon i Jeju w następnych odcinkach.

Ulice Seulu są różnorodne, w zależności od dzielnicy. W wielu, główną ich cechą jest wielkomiejskość i niebotyczna zabudowa w ultranowoczesnym stylu. Są też oczywiście obszary pozbawione sznytu metropolii a wręcz slumsowate, ale tam turyści nie zapuszczają się.
Mieszka tam ok. 25 milionów ludzi więc jest co oglądać.
Korea Pd jest baaaardzo nowoczesna - najnowsze technologie królują tam na każdym kroku we wszystkich formach życia miejskiego. Nie ma żadnych biletów komunikacji miejskiej tylko karty, które doładowuje się w specjalnych maszynach. I to jedyne miejsce gdzie TRZEBA płacić gotówką ichnimi milionami wonów.
W porównaniu z Japonią ta ostatnia wypada dosyć blado pod tym względem (rzadko można płacić kartą, nawet w hotelach).

I taka ciekawostka metrowa, czyli perony kolejki i metra. Wszystkie pociągi są za szklanymi drzwiami :) :



A teraz widoki uliczne. Zaczynamy od Myong - najbardziej turystycznej dzielnicy. Jeżeli wymieniać pieniądze (poza bankami) to tylko tutaj:


Świąteczna reklama firmy Nature Republic. W tej dzielnicy królują kosmetyki - koreańskie są bardzo dobre !





Kantor. Dogadać się tam po angielsku raczej trudno.

Reklama w każdej ilości i formie







W tej dzielnicy stoją lotne patrole informacji turystycznej - bardzo przydatne 




Na samej górze polska kawiarnia "Razem"



Wizyta w Korei najbardziej polecana jest w październiku albo w styczniu (co widać) :) (wtedy jest sucho)

Gastronomia uliczna kwitnie w wielu dzielnicach - oczywiście poza tymi "posh". Kuchnia koreańska, czyli kimbaby, kluski ryżowe w ostrym sosie pomidorowym (ttopokki) , ośmiornice i wszelkie inne gady smażone (np. pędraki albo larwy jedwabnka "pondegi").
l  Również na stacjach metra starsze panie prowadzą kramy z ręcznie produkowanymi ciasteczkami i kluseczkami z mąki ryżowej głównie.



Kimbaby (koreańska wersja sushi) i jakieś kiełbasy zapiekane w cieście

To pomarańczowe to właśnie kluski w sosie pomidorowym ostrym


Czasami za takim kramem jest bar nie pierwszej klasy

Dzielnica "małych domków", do której przechodzi się obok ambasady polskiej (w świetnej lokalizacji, obok pałacu królewskiego). Jesteśmy w Downtown.












Mieszkańcy tej tłumnie odwiedzanej dzielnicy nawołują do nieśmiecenia







Domagają się też ciszy, co przy hordach zwiedzaczy jest trudne do osiągnięcia :)








Słomiane płotki anty... chyba śniegowe (tam też potrafi być śnieżna zima) 

Dzielnica handlowa w Downtown:

Hanboki na ulicy - to tak jakby Kaszubki albo Krakowianki w strojach ludowych wyszły na zakupy












Czas na lunch:
Niestety - czynne tylko do 14 :00 :)

W ostatniej chwili udało się trafić do innego bufetu - generalnie ryż i glony :) 



Okres Bożego Narodzenia -  w centrum miasta, obok Ratusza stoi ogromna choinka z krzyżem na czubku, bo to chrześcijańskie święto. Krzyż zmienia kolor.








Paradny plac miasta przed pałacem królewskim. Pomnik Faceta, który wymyślił alfabet koreański, czyli system kółek, kresek, kwadracików.



Alfabet

Lista dokonań najdłużej rządzącej dynastii, rok po roku :)
Seul wielkomiejski

Panienki w narodowym stroju Hanbok, w okolicy pałacu



Budynek historii spornej wyspy Dokdo. Żrą się o nią z Japonią. Oczywiście Morze Japońskie w związku z tym jest w koreańskiej wersji Bałtykiem, wziąwszy z niemieckiego nazwę Ostsee, czyli Koreańskie Morze Wschodnie.








Dzielnica uniwersytecka:






W Seulu widać admiracje dla francuszczyzny - bardzo dużo jest miejsc o francuskich nazwach

Kampus Ewha University








 W centrum jakaś demonstracja chyba: policja dowieziona autokarami w wielkiej ilości:



Dzielnica tradycyjna z centralną świątynią buddyjską.
Można spotkać tradycyjne ubiory na ludziach i na wystawach:






Sławna dzielnica Kangnam, spopularyzowana przez Korpop pioseneczkę "Gangnam Style".
Dzielnica sztywna i nudna w swym charakterze: biurowce i firmy.
Transkrypcja angielska podaje Gangnam, ale po korkowemu to Kangnam.








Kapusta i bratki styczniowe na porządku dziennym.

Deklaracja Niepodległości Korei: